Polish Professionals in London

About us

Kalendarium

Nie ma wpisów

Jak spędzamy Święta Wielkanocne?


Kto w kuchni, kto z gitarą, a kto w samolocie do Tel Avivu? Jak członkowie Polish Professionals in London spędzili tegoroczną Wielkanoc?
Klementynie de Sternberg Stojałowskiej świąteczny nastój udzielił się na wiele dni przed Wielkanocą. Wszystko przez jej zaangażowanie w lokalną społeczność w hrabstwie Essex, gdzie mieszka. Klementyna w tamtejszym Domu Emeryta przygotowała spotkanie dla brytyjskich rezydentów na temat polskich tradycji. Nikt z jej słuchaczy nie był katolikiem, więc po raz pierwszy dzięki Klementynie mieli okazję zajrzeć do najprawdziwszego koszyczka ze święconką i zobaczyć, co się w nim znajduje. Najprawdopodobniej z tego zaangażowania nasza członkini już podczas własnych przygotowań świątecznych zapomniała o rękawiczkach przy malowaniu pisanek i koszyczek do kościoła niosła w pofarbowanych rękach. Na świąteczny stół przygotowała między innymi tort w kształcie jajka, którego wnętrze też wypełniła jajkami. Nie surowymi, oczywiście, ale czekoladowymi. Święta spędziła w towarzystwie męża Pawła (też z PPL) i znajomych.
Martyna Kobus Wielkanoc w UK spędzała po raz drugi. Tym razem trochę przez przypadek – miała bowiem wykupiony bilet do Polski, ale w ostatniej chwili zdecydowała zostać w Londynie ze względu na ważne spotkanie służbowe. Odwiedziła więc parafię na Devonii , a ze znajomymi malowała pisanki i przyrządzała świąteczne smakołyki.
Do tradycji bardzo przywiązana jest Alicja Ukleja i tak wyglądają jej święta – koszyk ze święconką, śniadanie w rodzinnym gronie i przyjęcie dla rodziny i znajomych – wszystko w Londynie. Również rodzinnie, ale w Holandii, Wielkanoc spędziła Gosia Niewiarowska. Zajączek oczywiście był, tym razem chlebowy, jednak kiepsko zniósł podróż. Były oczywiście pisanki i tradycyjne mazurki. Jak na Holandię przystało nie zabrakło rodzimych serów.
- W naszej angielskiej parafii, ksiądz zaadoptował tradycję Święconki. Jest pełen kościół Polaków, modlitwa po angielsku i po polsku nad potrawami. A na koniec ja wraz z Agą, w akompaniamencie gitary, śpiewamy wybraną polską pieśń wielkanocną – mówi Piotr Zagórowski. Agnieszka i Piotr to jedno z naszych PPLowych małżeństw (szczęśliwych oczywiście). W przeszłości oboje byli zaangażowani w Radzie PPL. Dzisiaj są szczęśliwymi rodzicami.
- Święta to zawsze powód do radości i tą radość zawsze staramy się dzielić z innymi. W sobotę odwiedzamy sąsiadów, z którymi bezpośrednio sąsiadujemy i wymieniamy się małymi prezentami i wypiekami. Centralnym punktem obchodów Wielkanocnych jest dla nas msza rezurekcyjna. Zaczyna się tradycyjnie po ciemku. Potem celebrans rozpala ognisko, gdzie następuje poświęcenie ognia. Następnie od ogniska odpalany jest Paschał, specjalna świeca symbolizująca Zmartwychwstałego. Od tej świecy, odpalane są pozostałe świece, które trzymają wszyscy zgromadzeni w kościele. To jest bardzo symboliczny i piękny moment, kiedy cały kościół z ciemności zostaje oświetlony światłem jednej niepozornej świecy – opowiada swoje przeżycia Piotr. - Trochę tak jak w życiu. Jeden gest dobroci wywołuje lawinę małych gestów, pomnażanych przez nas wszystkich. Właśnie tak każdy z nas przyczynia się do tego, że świat staje się lepszy.
W tym roku w domu Agnieszki i Piotra wypróbowany został nowy sposób na farbowanie jajek. Najpierw rodzina przygotowała 5 wywarów z naturalnymi barwnikami, potem ozdobiła jajka wzorkami z roztopionego wosku a następnie włożyła jajka do roztworów, aby na koniec wszystko zagotować. Było dużo zabawy... i sprzątania.
Jeśli chodzi o działania kulinarne, to u Zagórowskich było „ciastowo”. Na stole pojawił się sernik dziadka Mariana - przepis rodzinny na wszystkie święta (zawsze wychodzi i jest pyszny), murzynek babci Marysi, podobnie , z roku na rok coraz pyszniejszy, szarlotka z bezą i kruszonką (ulubiony wypiek Piotra). Agnieszka testowała też nowy przepis na ciasto bez pieczenia - sernik jagodowy na zimno. Fotograficzna dokumentacja tych specjałów dostępna jest pod linkiem:www.facebook.com/photo.php
PPL-owy dinozaur, jeden z ojców założycieli naszej organizacji, Mariusz Augustyniak od lat już mieszka z rodziną w Warszawie. Tegoroczne świętowanie zaczął w Wielki Czwartek od Mszy Wieczerzy Pańskiej w warszawskim ośrodku "Filary", w której uczestniczył z całą rodziną. Później w domu Augustyniaków czekały porządki świąteczne i przygotowanie potraw. Jako, że od dziecka Mariusz nie przejawiał talentu do gotowania, teraz pomaga żonie jak może, czyli sprzątając dom i myjąc naczynia.
- Moja żona powiedziałaby: "I like hugs... I like kisses..., but what I love is help with the dishes" i to szczególnie w Święta – uśmiecha się Mariusz.
Wioleta Prylewska-Kicman i Michał Kicman to kolejne PPL-owe (szczęśliwe) małżeństwo. Święta Wielkanocne spędzili w Londynie. Bez tradycyjnych pasztetów, mazurków i bab, ale żurek z białą kiełbasą i tradycyjne jajeczko pojawiły się na stole. W planach na świąteczne dni była też wycieczka za Londyn, żeby odpocząć trochę od wielkomiejskiego zgiełku, oraz Afternoon Tea w Niedzielę Wielkanocną.
- Łączymy elementy polskiej tradycji z brytyjskim akcentem. Budujemy Święta i to jak je spędzamy wokół nas samych, naszych zainteresowań, przekonań i samopoczucia. Nie odwrotnie – mówi Wiola.
Święta w podróży spędziła Natalia Wiśniewska. Wielkanoc zastała ją w Malezji, w ostatniej fazie trzymiesięcznej wyprawy do Południowo-Wschodniej Azji.
- W niedzielę wielkanocną zwiedzam Georgetown na wyspie Penang i próbuję wyśmienitych lokalnych potraw chińskich, malezyjskich i indyjskich – pisze do nas z daleka Natalia.
Dosłownie w samolocie święta spędziła Ewa Galant, która po wygranej na szczeblu lokalnym (krajowym) w startupowym konkursie Challenge Cup dostała się do etapu regionalnego, rozgrywanego w Tel Avivie. Jako konkurentów ma 20 innych startupów, głównie z branży security i energy, z dużymi już obrotami, dlatego Ewa bardzo sceptycznie ocenia swoje szanse. Jedno jest pewne - ze swoim pomysłem z branży modowej będzie się w Izraelu wyróżniać.
- To bardzo prestiżowa impreza, gdzie jednym z mentorów jest minister gospodarki Izraela.
Podróżniczo i aktywnie Wielkanoc spędzał też Bartek Wójtowicz, który odwiedził stadniny koni w Michałowie i Janowie Podlaskim.
W Luton Wielkanoc spędza Kuba Plis, który postanowił rozkoszować się leżeniem do góry brzuszkiem i jedzeniem łakoci z polskiego sklepu.
- Mam nawet babkę w kształcie kurczaka – zwierza się Kuba.
Noc z niedzieli na poniedziałek Kuba spędził w pracy, bo, jak mówi, jego praca nie odpoczywa. Kuba zaplanował, że zabierze ze sobą pistolet na wodę, żeby tuż po północy zaatakować nim jedyną Polkę, która z nim pracuje na zmianie.
- Mam nadzieję, że nie przestraszę tym dowcipem Anglików – uśmiecha się Kuba.
A jak Wielkanoc spędzała Rada PPL? Konrad Bednarczyk, nasz skarbnik i miłośnik zup postanowił, że debiut będzie miała zupa chrzanowa z boczkiem. Asia Litwinek na niedzielę wielkanocną zaprosiła najbliższych znajomych i zaprzyjaźnionych sąsiadów. Dla nich przygotowała roladki z kurczaka i nadziewane jajka. Oczywiście Skype bardzo pomógł w kontakcie z rodziną.
Wielkanoc%202015%20baner.png


wróć